Nie ma rzeczy istniejących bez celu, nie ma życia powołanego czy odebranego przypadkiem. Wszystko dąży w okreslonym kierunku,drobnymi kroczkami,jak wskazówki zegara, przybliża się nieublagalnie do celu. Nawet nie wiem jak wiele lez uronimy, jak wiele czar goryczy wylejemy, jak mocno obijemy pięci uniesione w rozpaczy, nie ma sily by zmienić to co już się stało, ani zaradzić temu,co ma się stać.
Czasem jednak wystarczy pogodzić się z tym co daje nam los, usmiechnąć się do niego i podziekować, za to że każdego dnia, każdej godziny,czujemy na sobie ten dar...dany nam... dar istnienia, dar życia.
Czasem zastanawiamy się nad tym - co nas kształtuje, co wpływa na nasze zachowania, na nasze gusta i preferencje. No właśnie. Restrospekcja zdarzeń - w moim przypadku była dla mnie zaskakująca. Do chwili obecnej, nie wiem dlaczego lubię, Chylińską, Mansona, Metallice, Anatheme, czemu czuje przypływ adrenaliny słuchając modnego ostatnio Darskiego z Behemothem,czy chociażby zachłystująć się starą dobrą nutą - Led Zeppelinów, Roling Stonesów czy Aerosmith. Zdawałoby się, że powinnam wychowywać się na Pink Floyd, GunsNRoses,Steve Miller, Led Zeppelin, The Beatles, The Who, Guess Who, Stevie Ray, Eric Clapton, AC/DC, Blue Oyster...
no tak, jaka więc muzyka kształatowała mnie ? Może raczej jaka "nie" muzyka maltretowała moja dziecieńco-młodzieńczą duszę ?
Padniecie ze śmiechu - całkiem jak Ja.
Zacznę może od najstarszych kawałków jakie tkwią mi w pamięci. Niestety nie miałam szansy dokopać się do ówcześnie słuchanych przeze mnie i mojego ojca utworów - takich jak "Tango z gwoździem w bucie", ale z całą pewnością, pierwszą kasetę jaką malteretowałam to była Kapela Czerniakowska.
Jakiś czas później, ojciec przyciągnął do domu rzecz jak na tamte czasy niesamowitą, a mianowicie płytę Dream Express -szok :)
I niezapomniany Afric Simone:
Muzyka ta przeplatała się z kultową [zresztą do dziś] Anną Jantar:
Wakacje zwykle spędzałam na wsi - nie zapomnę lata w którym urządzilysmy Sopot Festiwal na stercie kamieni, za stodołą w sadzie. Wraz z siostrami i koleżankami,na całe gardło wyśpiewywałyśmy hit lata, w sumie Hit długich PRL-owskich lat:
się działo… nie zapomne tych wygibusów tanecznych, komisji siedzącej na żerdzi i ze skupieniem słuchającej czy wbiłam się w tonacje czy nie. Konkurencja była ostra, a poziom zdecydowanie wysoki :D Nie wygrałam - młodsze były - jakbyby tu rzec - bardziej elastyczne :D
Nastały czasy szkoły średniej. Ponieważ byłam na etapie wyjazdów do "zgniłego"EREFIU [ RFN-u], przywoziłam stamtą zgniłą nutę zachodniej rozpuszczonej młodzieży. Ku radości moich koleżanek - był to cudny , pudrowy, lakierowany WHAM. Nawet nie jestecie w stanie wyobrazić sobie, co to byla za miłosć - a,ze zawsze wolałam drugoplanowe postacie,dlatego mój miłosny afekt skierowany był do drugiej częsci tego duetu - do Andy Ridgleya. Wiele kosztowala mnie ta miłość...to wyczekiwanie na teledyski w JARMARKU by przez chwile móc zachwycać się tlenioną grzywką mojego idola :D, czy wycinanie podobizn z gazet typu "Przekrój" i "sztandar mlodych" a nastepnie wklejanie ich w zeszyt, oczywiscie pozniej ozdabianych sonetem, tudzież ladnym wierszykiem rymowanym, odsluchiwanie jednego kawalka bez opcji repeat, czy wlasnorecznie szycie odpowienio wygladajacych spodni, czapek, rekawiczek. I te okulary...
[tak tak - ręcznie malowałam GO na białych bluzach] . To były siemierżne czasy :D
Ale idziemy dalej. Miłość do Wham trwała długo, ubarwiały ją przeboje - Careless Whisper, Club Tropicana itd., itp.. W między czasie do duetu dołączyły kolejne kolorowe dzieci lat 80-tych: Duran Duran - Hungry Like The Wolf
Culture club - Do you really want to hurt me
Kajagoogoo - Too Shy-
Limahl "The Never Ending Story"
Czas mijał,moda też, a Ja tkwiłam zawinięta w cukierkowy błyszczący papierek. Nie, no nie mozna powiedziec ze wszystko zle, przeciez dyskoteki w rytmie tych nutek byly bardzo przyjemne, szczegolnie ze na topie byly wszystkie odblaskowe gadzety i kosmetyki. Robilo sie furore na kapelusik Boya Georga i usta swiecace w ciemnosci. Przyznam sie, ze teraz zakopalabym sie ze wstydu gdybym miala wystapic w takim oszalamiajacym zestawie...ale wtedy, wtedy byly szalenczo modne wielkie plastikowe pomaranczowe kolczyki w ksztalcie kola,do tego odblaskowo zielone sznurowki przy butach, trampkach, adidasach, obowiazkowo luźna biala/rozowa bluza - koniecznie z napisem i...spodniczka mini - najchetniej jeansowa [przerobione spodnie mojej starszej siostry]. Mowie Wam robilo sie szol:DDD
Jednak, jak to w życiu bywa i to musiało się zmienić - na ścianie zawisł pierwszy poważny ROCKOWY plakat, zaczęlam sluchac czegos bardziej "wytrawnego" "mocnego" :D
Billy Idol Sweet Sixteen
Jaki rock, jaki szok ? :D :D
Najważniejsza byla wiara i pelne oddanie :) Mój braciak z RFN-u slal gazety ze zgnilą muzyką dla tlumów, a Ja robilam pierwszą kasę na muzyce - sprzedawalam kolorowe plakaty z takich pism jak BRAVO czy POPSHOW - uch ! mialam szmalu jak prawdziwa gwiazda. A szmal potrzebny byl na frytki:) bo nie wiem czy wiecie, ale frytki z ketchapem, zaraz po bulce z pieczarkami - to bylo cos baaardzo cool. ;D
Wtedy tez, pierwszy raz w ręce wpadl mi "Metal Hammer" i chyba od tego zaczęla się moja wędrówka ku mrokowi. Zanim jednak oddalam się w ręce Pana Nocy, przeżylam kilka spotkań 3-go stopnia :) Nie, nie ;> i wcale nie bylo tak - że moja najlepsza kolezanka zostala metalówą, więc Ja w ramach przyjaźni na jednej z imprez zlozylam jej oferte - Ty wiesz, to Ja dla Ciebie też zacznę tego metalu sluchac - dodam , ze bylam juz zdeklarowana punkową, posiadającą na stanie chlopaka punka, lażącą na piwniczne koncerty i nienawidzącą SKINów. No...ale czego nie robi się dla przyjaźni ;)
Koncerty kumpli w piwnicy w bloku, czy wynajętej sali w domu kultury - imprezy przy kasetowym grundigu z beczułką w ręku, szlajanie się po ukochanej starówce i zapartym tchem oglądanie płyt i kaset w jedynym sklepie muzycznym na Freta. ech! to były czasy…
Jestem kobietą i to nie ulega wątpliwości :)
Jak każda z Nas mam dni lepsze i gorsze,
- śmieję się,
- krzyczę,
- płaczę,
- wkręcam żarówki i przypinam sobie skrzydła anioła,
- pod sukienką noszę diabelski ogon a we włosach mam wpięte rogi.
Nie lubię:
- kłamstwa...
- unikania ostrych słów,
- milczenia i pytań bez odpowiedzi,
- pozorantów,
- facetów w czerni i kobiet bez wyrazu.
Lubię wszystko co jest ostre:
- paprykę,
- musztardę,
- WHISKEY,
- cygara,
- długie paznokcie i rozmowy...
Preferencje muzyczne :
- Heavy Metal,
- Rock najlepiej Hard :)
i...:
- Góry i zima to dla mnie ładne widoki - na widokówkach...
- Lato TYLKO w mieście - a najlepiej obcym,
- Filmy - dobre,
- sport - a co to jest sport ? ;)
Zalety ? - Ja cała jestem jedną wielką zaletą ;)
Wady ? - a Kto ich nie ma ?
Nie noszę maski...tylko czasem worek po kaszy...
Nie udaję - nie chce mi się,
Klamię - jak każdy,
Nie oszukuję - to się nie opłaca,
Jestem naiwna - jak każda blondynka,
Nie kradnę milionów i nie porywam rycerzy, smoki znam Tylko z bajek...zamki stawiam na pisaku...
wróbla wole wypuscić, a pod rynną stawiam miskę na deszczówkę...
Jednym słowem...JA.